Zima zaskoczyła drogowców. Tfu, tfu - ligowców.
Spadł śnieg i na kilku polskich stadionach mecze ostatniej kolejki Ekstraklasy rozgrywane były w zimowej scenerii. Można by rzec – jak co roku! Klubowi magazynierzy wyciągnęli żółte (prawie niewidoczne w telewizji) piłki, kto miał (a nie wszyscy mieli) otworzyli puszki z kolorową farbą do malowania linii, porządkowi sięgnęli po łopaty. Zastanawia jednak dlaczego śnieg z boiska wywozić trzeba było taczkami, skoro ponoć warunkiem dopuszczenia stadionu do rozgrywania meczów w Ekstraklasie jest podgrzewana murawa... Czyżby w tym roku padał śnieg o innych właściwościach chemicznych, który się zwyczajnie nie topi? A może te instalacje istnieją tylko na papierze?
Ps. W telewizji właśnie poinformowano, że w Gdańsku gdy włączy się jupitery to trzeba wyłączyć podgrzewanie murawy. Strach pytać co trzeba wyłączyć by po meczu z natrysków popłynęła ciepła woda...
Na zdjęciu - przed meczem Cracovia - Lech, na filmie - przed meczem Lechia - Piast.
TJ, fot. Adam Jastrz?bowski/Foto Olimpik



