Zwycięstwo Roberta Kubicy w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” to pstryczek w nos dla tysięcy polskich działaczy sportowych.
Dyskusja o tym, czy Kubica wygrał słusznie, czy laureatem powinien zostać raczej któryś z naszych złotych medalistów olimpijskich niespecjalnie mnie fascynuje. Nie da się zmierzyć klasy sportowców z różnych dyscyplin, wygrywa więc człowiek popularniejszy, a że media wolą zajmować się byle plotkami z garażu BMW niż doniesieniami z sali gimnastycznej Leszka Blanika to i wyniki plebiscytu są jakie są. A są na swój sposób symboliczne. Oto wygrał bowiem człowiek, który nie należy do żadnego rodzimego związku sportowego, któremu PKOL, ani żadna inna polska instytucja nie pomogła w karierze, który sportowo dojrzewał poza granicami naszego kraju. Osiągnął sukces choć w zagranicznych wojażach nie towarzyszy mu grupka sportowych działaczy...
TJ, fot. wri2/Foto Olimpik



